Kryzysowa narzeczona …
 Oceń wpis
   

Kryzys miewa się doskonale. Tak w sieci jak i w otaczających nas realiach znalazł swój dom i naturalne siedlisko. Jest mu u nas błogo, ciepło i przytulnie. Wszyscy o nim mówią. Prawie wszyscy w niego wierzą.

Nie ma jeszcze swych ołtarzy, lecz jego prorocy wieszczą jego nadejście z iście mickiewiczowskim zacięciem. Jest bardzo medialny. Poza tym wkomponowuje się świetnie w deszcz i szarość za oknem. Dostraja do zmiennych o tej porze roku nastrojów. Trudno mu było lansować się w letnio – jesiennych klimatach. Na przednówku – sprzyja mu wszystko. Sprzedaje się dobrze – a to w „dobie kryzysu” jest przecież najważniejsze.

Właściwie od kilku tygodni otwierając kolejne strony internetowe odnoszę wrażenie, że wciąż potykam się o te same akapity : kryzys mija, kryzys narasta, kryzys zagląda nam już w oczy, kryzys dopiero w oczy nam porządnie "łypnie". Co jest faktem, co jest mitem ? Trudno się w tym tak do końca połapać. I może właśnie o to w tym wszystkim chodzi ? Są tacy, którzy dobrze żyją siejąc zamęt i chaos. Niektórym, pasożytowanie  na negatywnych nastrojach społecznych bardzo się opłaca ...

Kryzysowe konotacje są przekonująco przerażające i nasuwają odpowiednio ponure obrazy z lat trzydziestych ubiegłego wieku gdzie głód i brak pracy, spowodowany kryzysem doprowadził do kolejnej wojny światowej i wyniszczeń. Historia lubi się powtarzać ? Oby nie tym razem szepczą userzy na forach internetowych, zaklinając mało optymistyczną wizję przyszłości. „Nawróćcie się a kryzys Was nie dotknie” – grzmią harcujący na różnych portalach i  blogach wszelakiej maści Uzdrowiciele z Gwiazd, Świateł i całej reszty Kosmosu.

Niektórzy bardzo sprytnie wykorzystują kryzys do własnych, nieraz bardzo maleńkich celów. Nie mówić dziś o kryzysie jest obecnie  bardzo passe. Przykro mi z powodu osób, które przez kryzys straciły lub stracą pracę. Ale tym bardziej denerwuje mnie fakt sprytnego wykorzystywania widma kryzysu do własnych działań, przez tych, których on w tym momencie absolutnie nie dotyczy.

Przykładem może być moja przyjaciółka, która zapraszając mnie na wesele, podkreśliła, że będzie to wesele kryzysowe bo czasy nastały takie, a nie inne. Na pytanie czy ona czuje się kryzysową narzeczoną i czy prezent też ma być kryzysowy – nie dostałam niestety odpowiedzi za to kilka niewybrednych epitetów pod mym skromnym adresem. Ale trudno - kto pyta nie błądzi, a ja byłam po prostu ciekawa. A może ciekawska. Nie wiem. W każdym razie na prawdę dobrze ustawiona w życiu przyjaciółka okazała się najzwyklejszą w świecie sknerą i weselnym dorobkiewiczem ...

Kolejnym przykładem może być  moja szefowa, która na ostatnim zebraniu stwierdziła z minorową miną i niemal pogrzebową powagą „Nie pytajcie co firma może zrobić teraz dla Was, ale co w czasie kryzysu Wy możecie zrobić dla firmy” , choć w mojej branży kryzysu ni widu ni słychu, a obroty firmy są większe niż w ubiegłym roku. Ale cóż – skoro inni mogą sobie pozwolić na kryzys, czemu kryzys nie może siać postrachu i u nas. Przecież nie jesteśmy gorsi od konkurencji...A poza tym co komu szkodzi bardziej "dokręcić śrubę" i jeszcze więcej z pracowników jak z dojnych krów mlecznych soków wycisnąć ...

Dla mojego pokolenia, pokolenia „szalonych” lat osiemdziesiątych, kryzys to "rzecz" normalna. Było nam ciężko już od przedszkola, które było na ogół przepełnione, studiów na które ciężko się było dostać, pracy której ze względu na demograficzny wyż było dla nas wszystkich za mało. Na tych co mają dziś problemy z kredytami – patrzymy z zazdrością – my nawet nie mieliśmy szansy ich dostać, bo nim doszliśmy do kredytowej zdolności już odesłano nas z kwitkiem.

Czy jednak narzekamy i rozsiewamy kryzysowe nastroje niczym ( tu przemilczę z grzeczności pewne powszechnie znane z tego firmy,portale,instytucje  ...) wirusowy marketing ? Nie ! Dlatego też : więcej optymizmu, więcej uśmiechu na co dzień. Mniej czarnych proroctw – jakkolwiek są one dziś rentowne. Bowiem pomimo kryzysu - Wiosna idzie

Kryzysowa narzeczona na netkobiety.pl :

 Kryzys światowy - już go odczuwacie czy jeszcze nie ?

 Czy w czasie kryzysu warto zmieniać pracę ?

 

Komentarze (5)
Sieciowe maski i maskarady - czyli o wywieraniu e-wrażania
 Oceń wpis
   

Chęć kreacji wrażenia na własny temat i zarządzanie wywieranym wrażeniem w sytuacjach społecznych jest fundamentalną cechą ludzkiego charakteru, która nie znika tylko dlatego, że jesteśmy w Internecie.

Zaryzykowałabym nawet twierdzenie – że w sieci chęć zrobienia wrażenia na innych jest tym większa im większe mamy kompleksy i zahamowania w rzeczywistości. W sieci możemy być ładniejsi, grzeczniejsi, mądrzejsi i bardziej podobać się sobie i – co najważniejsze - innym. W sieci możemy sobie odbić naszą niesatysfakcjonującą bądź nudną egzystencję.

Nieśmiały na co dzień pracownik administracji może na swoim blogu odgrywać Casanovę stulecia. Zahukana dziewczyna z sąsiedztwa może szaleć na forach internetowych tworząc iluzję bycia wschodzącą gwiazdą ciętych ripost. Brzydal, dzięki mniej lub bardziej zaawansowanej przyjaźni z Photoshopem – może zostać męską internetową twarzą roku. W sieci absolutnie każdy, jakkolwiek to kolokwialnie zabrzmi - może stać się KIMŚ.

Nie ważna jest tutaj płeć, wygląd, nie ma znaczenia mowa ciała. W sieci najważniejszy jest pomysł na siebie. Jak napisał prawie wiek temu Jacques Anatole Thibault „bez małych kłamstewek ludzkość umarłaby z nudów i rozpaczy”. Jeśli więc założymy, iż prawdziwa będzie także odwrotna zależność tego stwierdzenia to mamy jeden z głównych powodów dla których Internet tak bardzo pociąga ludzi.

Pamiętam, że jakiś czas temu zdarzyła się na naszym forum taka oto historia. Jedna z userek opisywała swój nader skomplikowany romans. W miarę rozpisywania się fakty zaczęły się jej „delikatnie” rozjeżdżać i odstawać od siebie, mieszały się imiona mężczyzn, nie zgadzały się pory dnia sekretnych schadzek. W końcu któraś z uważniejszych czytelniczek jej historii zwróciła jej na to uwagę. Na biedną głowę konfabulującej userki posypały się gromy głosów oburzonych użytkowniczek, które poddały jej opowieść wnikliwej analizie i znalazły mnóstwo różnorakich niespójności. Przez kilka dni wspomniana userka nie pojawiała się na forum. Dyskusja na zainicjowany przez nią temat toczyła się jednak dalej, bez zainteresowanej. W końcu –  powróciła. Przyznała się, że romans, który opisała nie był : ani tak ciekawy, ani tak zawiły, ani tak romantyczny jak przedstawiła go koleżankom z forum. Ale problem - miała i ma wciąż ten sam. Mąż  przyłapał ją na zdradzie i dalej nie wie co z tym fantem zrobić.

Świat wirtualny oferuje nam bardzo szeroki wachlarz możliwości w których możemy najpełniej wyrażać siebie. Dlaczego zatem nawet tutaj, w świecie anonimowości i iluzji zdarza nam się zakładać maski i urządzać maskarady ? Dlaczego nad możliwość bycia sobą, przedkładamy chwilę bycia kimś innym, bardziej wyjątkowym ? Czy pod płaszczykiem próżności skryjemy przed sobą wewnętrzną pustkę i frustrację ? Rachunek za chwilę gwiazdorskiej autoprezentacji przychodzi szybko. W końcu i tak musimy zgasić ekran monitora, wstać rano, zaparzyć kawę, spojrzeć w lustro i westchnąć jak Woody Allen : „Jedyne czego żałuję w życiu, to tego, że nie jestem kimś innym.” Można dodać – kimś takim jak jestem w sieci.

Czy nie lepiej i prościej zawsze i wszędzie być jednak sobą ? Pracować nad tym by nasza osobowość była spójna niezależnie od okoliczności ? Pytanie, kto to jeszcze potrafi ...

Komentarze (0)
Kobiecy e-marketing ?
 Oceń wpis
   

Marketing adresowany wyłącznie do kobiet zaczyna być ostatnio bardzo modny. Zaczynają się na ten temat pojawiać konferencje, powstała nawet agencja komunikacji marketingowej chcąca specjalizować się w działaniach marketingowych adresowanych wyłącznie do kobiet. E – marketingowcy starając się być na bieżąco, także zauważyli już KOBIETĘ w sieci.

Oczywiście, gdyby nie wyrachowanie i zimne kalkulacje stojące za owym faktem ( wiadomo, nie od dziś, że 80 % konsumentów to kobiety ) mogłybyśmy poczuć się wyjątkowo miło – w końcu nas zauważono. To fakt - kobiety zaczynają być i bywać w sieci. Jest ich dużo, bardzo dużo i będzie coraz więcej.

Jak podają źródła :   5 204 265 kobiet korzysta z internetu prawie codziennie

Źródło: Megapanel PBI/Gemius, sierpień 2008

 61% internautek robi zakupy przez internet

Źródło: Kobieta w sieci czyli polskie internautki w latach 2006-2007    

Nie ma co się oszukiwać – target kobiecy staje się kąskiem łakomym i godnym pożądania. Ale na czym powinna wyglądać wyjątkowość przekazu skierowanego wyłącznie do kobiet ? Czy takowy przekaz powinien przełamywać stereotypy kulturowe ? Społeczna przestrzeń Internetu – jest zjawiskiem wyjątkowo ciekawym i stosunkowo mało dotąd zbadanym. Odkrywanie kobiet w tym kontekście jest więc swego rodzaju novum. Czego oczekuje polska Internautka ? Czego pragnie ? Dokąd zmierza ?

Jeżeli istnieje kobieca forma reklamowej estetyki, to wiąże się ona z pewnością z wyborem tematów, a także z uwagą, szacunkiem, subtelnością, ostrożnością, w stosunku do osób, które reklamy przedstawiają. Kobiety – interesują przede wszystkim ludzie i ich historie. Reklama tradycyjna zdążyła już to odkryć. Jak będzie z reklamą internetową ? Póki co, reklama internetowa adresowana do kobiet wydaje się być bardzo siermiężna, a jej twórcy zdają się zapominać o tym, że efekty wizualne w bardzo niewielkim stopniu są w stanie nas kobiety porwać i zainteresować. Wrzeszczące i "latające" po całej stronie banerki raczej odstraszają niż zachęcają. Niemożność  wyłączenia  interstitiale'ów, pop-up'ów, pop-under'ów owszem, zapada w pamięć i zaczynamy kojarzyć ich marketingowe komunikaty, ale ze względu na frustrację i brak ( często zaplanowany ) możliwości ich wyłączenia czujemy, że nasze prawa do swobodnego wyboru i zadecydowania czy chcemy je obejrzeć czy też nie są notorycznie gwałcone i zaczynamy kojarzyć je wyłącznie zle.

Każda z nas włącza internet z egoistycznym tobołkiem osobistych pragnień, obaw, nadziei i ambicji. Najważniejsze są więc historie i przesłania – które niosą pocieszenie, radość, dają moment wytchnienia czy relaksu. Odpowiednia „kobieca” kolorystyka, nastrój czy muzyka są tylko i wyłącznie oprawą i wzbogacającym dodatkiem. Mam wrażenie, że stoimy dopiero gdzieś u progu takich marketingowych wizualizacji i kreacji.

Droga do „uwiedzenia” Internautek prowadzi moim zdaniem przez wykorzystanie archetypów, symboli i polemikę z tradycją, która w dużej chce sytuować i określać z góry pozycję kobiet w społeczeństwie. Nasza płeć kulturowa jest ciągłym stawaniem się, gdzie „męskość" i "kobiecość" tworzą się tu i teraz, cały czas, nieustannie. Tworzymy siebie w sferze zewnętrznej, poprzez język, gesty, zachowania, ubiór, przypisane odgórnie bądź też wybrane role. Jesteśmy umieszczani w dyskursie, który nazywając - stwarza. To praktyka powoduje stwarzanie i w tym kontekście nie można mówić o czymś immanentnym, zastanym, istniejącym w jakiś obiektywny sposób.

Kobietą się stajemy, gdy np. chodzimy, zachowujemy się jak kobieta; mówiąc, zachowując się jak mężczyzna - tworzymy siebie jako mężczyznę. Gdzie jednak jest wzorzec, na którym mogłaby się oprzeć owa potęga imitatio? Paradoksalnie, to w wyniku ciągłego, niemal rytualnego powtarzania zachowań symbolicznych, tworzy się ów ideał. Dopiero nieustanne powtarzanie zachowań powoduje uświadomienie, że składają się one na pewną całość, która zapewne odwzorowuje coś, co w relacji do nich jest prymarne. Ideał ów jest więc fantasmagorią, ułudą.

Nie możemy powiedzieć, że istnieje coś takiego jak prymarna kobiecość do której można by się odwołać, bowiem to, co uważamy za naturalne, jest takim tylko ze względu na normy, jakie kształtuje dana kultura czy też dany język. Wszystko jest więc poniekąd bardzo umowne. W tym kontekście e-marketing skierowany wyłącznie do kobiet, wydaje się być bardzo interesującym wyzwaniem.

Komentarze (3)
Człowiek dwóch światów ?
 Oceń wpis
   

Świat rzeczywisty to świat dostępny empirycznie, tu i teraz. Świat wirtualny to obraz rzeczywistości kreowany przez człowieka na drodze symulacji technicznej. W dobie powszechności internetu  świat wirtualny staje się coraz bardziej konkurencyjny, coraz bardziej atrakcyjny wobec świata rzeczywistego. Być może chce stać się nawet jego częścią. Nigdy się mu to jednak nie uda - bo  ogranicza nas fizjologia i nasze życiowe potrzeby:  kiedyś trzeba odejść od komputera, żeby coś zjeść, żeby na chwilę rozprostować kości, żeby się upić, zakochać, urodzić dziecko. Świat wirtualny, otwarty 24 godziny na dobę,  mimo pozornie wygranej walki z czasem nigdy nie stanie się dla człowieka substytutem prawdziwego życia. Dopiero poza ekranem monitora czeka na nas prawdziwa miłość i śmierć.

Czy można się jednak jeszcze w tym odnalezć ? Czym staje się tożsamość każdego z nas w erze dwóch światów? Jak zauważa P. Sztompka człowiek współczesny ulega często wykorzenieniu, atomizacji, roztapia się w anonimowej masie pracowników, elektoratu czy publiczności. Dzięki sieci internetowej każdy z nas ma wrażenie, że przyszło nam żyć - parafrazując słowa McLuhana- w jednej globalnej wiosce. W globalnej wiosce jednak  nie ma wzorów tożsamości, trudno o znaczące drogowskazy, wartości  tracą znaczenie.

Dlatego też mimo  poczucia, że jesteśmy  obywatelami świata, mimo emigracji tu czy tam, dalej tkiwmy nostalgicznie i mentalnie w naszych małych rodzinnych miasteczkach, wioskach i miastach z ich hierarchiami, zakazami i nakazami.  Zapewnia nam to pewną ciągłość naszego "ja". 

Potrzebujemy także poczucia wspólnoty, a ponieważ w świecie rzeczywistym - szczególnie w dobie emigracji -  nie często mamy możliwość jej doświadczania  uciekamy z tą potrzebą w świat wirtualny. Czasem "lokalna ojczyzna w sieci" jaką staje się ulubione forum czy portal stają się najważniejszym punktem odniesienia, dookreślenia siebie i własnej tożsamości.

Jesteśmy zawieszeni pomiędzy dwoma światami. I tak już najprawdopodobniej zostanie ...

 

Komentarze (0)
S@motność
 Oceń wpis
   

Jestem jeszcze trochę zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz, że chcę to komuś powiedzieć. To musi być ktoś zupełnie obcy, kto nie może mnie zranić. Nareszcie przyda się na coś ten cały Internet. Trafiło na Ciebie. Czy mogę Ci o tym opowiedzieć?

Przez chwilę czuł się jak ktoś, kto niechcący przeczytał list adresowany do kogoś zupełnie innego. Musiał się upewnić, czy to naprawdę do niego. Jeśli tak, to chciał także wiedzieć, dlaczego akurat do niego. Napisał: Czy Pani jest pewna, że to mnie chce obdarzyć takim zaufaniem? Jeśli tak, jak to się stało, że trafiła Pani akurat do mnie?
W tym momencie ona otworzyła Chat.
ONA: Słuchaj, Ty jesteś Jakub, jesteś Polakiem i mieszkasz od kilkunastu lat w Monachium, prawda? Wybrałam Ciebie, bo jesteś wystarczająco anonimowy, wystarczająco daleko i jesteś wystarczająco długo w Niemczech. Gwarantuje mi to, że nie zrobisz mi żadnej niespodzianki. Czy chciałbyś, abym także zawracała się do Ciebie per Pan? Będzie mniej kameralnie i intymnie. Ale jeśli chcesz...”  S@motność w sieci, JANUSZ L. WIŚNIEWSKI


Zdarzyło się wszystkim. Albo prawie wszystkim.Tajemniczy portal, tajemniczy nick, raz ciach i nowy gach – jak określa to moja bezobcesowa koleżanka. Albo nowa panna – jak określają to moi koledzy. W sieć wygania nas najczęściej głód rzeczywistej samotności. Kontakty na goldenline, znajomi z naszej klasy - o ileż raźniej egzystować gdy dookoła nas przyjaciele. Ale właśnie – czy przyjaciele ? Co to znaczy przyjaźń ... Czy oznacza ona oglądanie fotek koleżanek z Majorki albo Maroka i komentowanie ich ubogim w treść i bogatym w zazdrość zdaniem : Droga Zosiu bosko wyglądacie z Mariuszem na tle palm ? Oczywiście każda akcja wywołuje reakcję więc droga Zosia podłechtana mile odpisuje nam łaskawie : Kochana Basiu cudownie prezentujesz się na tle jeziora w Skandynawii ... Teraz wszyscy znajomi czytający te, jakże oryginalne, wypociny zaczynają kombinować kasę na wyprawę dookoła Europy lub Świata bo tylko ona może przebić nasze „wyrafinowane” autoprezentacje. To nie przyjaźń. To kolejny popis przed znajomymi jak się nam świetnie wiedzie, nawet jeżeli nie wiedzie ...Kolejny artystyczny występ dla wymagającej publiki, której tak naprawdę obojętne są nasze osoby i nasze życie tak w sieci jak i poza nią.

Samotność z realu przenosi się do sieci. Emocje są sprane. Uczucia wyliniałe niczym sierść starych kotów. Czasem ktoś nieznajomy zaczepi na gg ... Hej mała co robisz, ja mam ochotę na ... Akt rozpaczy ? Akt desperacji ? Kogo u licha obchodzi stary na co masz ochotę. Tak na prawdę wszyscy jesteśmy egoistami. Dlatego tak trudno o coś prawdziwego. Dlatego tak trudno w ogóle o coś. Znamy mnóstwo takich historii. Sieć pozornie wydaje się idealnym miejscem miłosnych łowów. Ale to co jest jej siłą staje się też jej słabością.W necie trudno znaleźć połówkę jabłka czy pomarańczy, bo dostawa owoców jest za duża. Swój czas trawisz na poszukiwania. A nawet jeżeli już w końcu kogoś poznasz, jak cierń w Twoim sercu pozostanie pytanie czy Prawdziwe Przeznaczenie nie czeka na innym portalu, pod innym nickiem ...

Komentarze (2)
Giń nudziarzu
 Oceń wpis
   

Po czym poznać prawdziwego nudziarza ? Najczęściej po tym, że przynudza dla zasady. Rozwój internetu sprawił, że każdy obecnie może pędzić mniej lub bardziej wyrafinowany żywot w sieci. I niezależnie od tego czy jesteśmy słynnym profesorem dywagującym na temat ciał niebieskich lub snującym refleksję nad właściwościami amfoterycznymi tlenku skandu czy panią Gosią mającą ochotę na zwyczajny sieciowy lans lub podryw, przyjmie nas w swe progi równie gościnnie. To jednak nic jeszcze nie oznacza. Gościnność sieci jest jak popołudniowa kawa u dobrej, starej ciotki – wciśnie w nas kaloryczne ciastka, ale nie rozwiąże za nas naszych egzystencjalnych problemów.

To że jesteśmy w sieci nie równa się temu, że w niej naprawdę istniejemy. A już najmniej temu, że ktoś nas w niej zauważy!

Założenie swojej strony czy bloga to dopiero pierwszy kroczek na niepewnym i grząskim gruncie sieciowej autokreacji – o czym naiwnie zapominają świeżo upieczeni i dumni posiadacze netkwaterek różnej maści. Według kanadyjskich naukowców, o tym, czy podoba nam się strona internetowa, decyduje już pierwsze 50 milisekund. Po tym zapada wyrok – na sztos niepamięci z tą marną stoną www lub spędzę z tą uroczą stroną www upojne noce oraz poranki.

Jak zapobiec odrzuceniu ? Czy istnieje niezawodna i uniwersalna metoda na pełnowartościowy sieciowy byt ? Czy istnieje jakieś zaklęcie, sekretna formuła lub odtajnione tajemnice pozycjonerskie, które można zastosować aby złowić błąkających się po czeluściach netu potencjalnych czytelników ? Ha, jasne, że nie. Tego nie da się z całą pewnością i w stu procentach zaplanować od A do Z. Nie istnieje żadna stała reguła ani wzór, które zawsze są jednakowo skuteczne. Jest jednak kilka dobrych zasad, o których na pewno warto pamiętać.

Po pierwsze przyjrzyj się swojej konkurencji. Tak, okropnie jest wchodzić na „ich” stronę i napędzać im liczbę odwiedzin, ale musisz się przełamać. Zobacz co robią i jak , bo tylko dzięki wnikliwej analizie możesz zorientować się na jakich elementach budować własną netegzystencję. Pomyśl o tym jak o polu bitwy. Oni mają 1500 żołnierzy ? Okay, Tobie, aby zaistnieć w walce wystarczy 100, ale za to muszą być lepiej ubrani.

Po drugie – wyróżnij się z tłumu. Najbardziej śmieszą mnie spotykane ( coraz częściej niestety ) teksty typu : „Jak napisał na swojej stronie Pan X , sytuacja na giełdzie\ w polityce \ na strychu babci Zosi wygląda tak, a nie inaczej”. Nudy. Nikt nie chce czytać 20 razy tego samego w różnych wersjach i takie teksty możesz sobie od razu darować. Są jak plastikowe torebki, upłyną lata zanim „wyparują” z sieci i niepotrzebnie będą ją zaśmiecać. Reguły sieci obowiązują wszystkich – albo się wyróżnisz albo zginiesz.

Po trzecie, odrzuć nieśmiałość. Spróbuj raz na jakiś czas zrobić coś kontrowersyjnego, choćby po to, aby być irytującym. To bardzo ciekawy eksperyment i niezła metoda na to by zobaczyć, jak to jest być w centrum zainteresowania. Nie rób jednak tego zbyt często, bo to co oburza niekoniecznie musi być niezwykłe i na dłuższą metę bywa denerwujące.

 

 

 

 

Komentarze (1)
Polowanie na smoka
 Oceń wpis
   

Według tradycyjnych wierzeń i znanych opowieści, smoki od dawien dawna były tylko i wyłącznie dla facetów...Wystarczyła dobra szabelka, wytrenowane w bojach mięśnie lub sława na miarę Geralta z Rivii – bohatera książek Sapkowskiego, a każdy smok był nasz. A raczej Wasz. Nam, kobietom historia od zawsze serwowała żaby...

Od wieków wygląda to mniej więcej w ten sam podstępny sposób :

Za siedmioma górami i na ogół jakimś lasem żyje sobie bardzo ładna, zdolna i pewna siebie księżniczka.

Pewnego razu podczas przechadzki natrafia niestety na siedzącą na kamieniu lub pod jakimś drzewem żabę.

Żaba sama w sobie nie jest oczywiście specjalnie atrakcyjna, ale gadająca żaba (co więcej gadająca w naszym języku) to już coś czym warto się bliżej zainteresować.

Każda prawdziwa żaba na ogół ściemnia tak:

Piękna Nieznajomo, uroda Twoja przyćmiewa słońce i gwiazdy. Ach i ja nieszczęsny byłem też kiedyś przystojnym i młodym księciem, niestety pewnego razu jedna Wredna Baba rzuciła na mnie zły urok. Od tej pory piję, palę i jestem w sumie do niczego pędząc marny żywot płaza. Wiem jednak, że jeden Twój pocałunek wystarczy, abym znów stał się owym wspomnianym, wspaniałym księciem. Wtedy, moja Piękna, weźmiemy ślub i będziemy razem rządzić w zamku, który Ci bardzo chętnie zbuduje.

Tam (lub ewentualnie w jakiejś innej chatce, jeżeli z zamkiem nie wyjdzie) - dodaje sobie w myślach żaba- będziesz pichcić mi obiadki, prać moje brudne skarpetki, rodzić i wychowywać moje dzieci i będziemy żyli długo i szczęśliwie. A jeżeli z czasem zbrzydniesz, zbledniesz i zmienisz się w kolejną Wredną Babę, to ja z rozpaczy kolejny raz zacznę pić, palić i szukać nowej Pięknej Nieznajomej, która zdejmie ze mnie zły czar i uzdrowi mą zbolałą duszę.

Dalszy ciąg historii, zależy od odporności psychicznej i wrażliwości na żabie wdzięki każdej księżniczki – więc wariantów może być sporo.

Ale dosyć o żabach – przejdzmy w końcu do sedna sprawy. Większość z nas, niebacząc na historyczne rezerwacje tematyczne, bardziej zainteresowana jest w obecnych czasach smokami, które uosabiają bardziej AMBITNE CELE ŻYCIOWE niż niepewne zamki z jeszcze mniej pewnym księciem w tle. Potwierdzają to tematy na naszym forum kobiet typu : gra na giełdzie,własna firma w Wielkiej Brytanii, wake up ladies, Panom już dziękujemy i inne. Kobiety wkraczają do gry Panowie i zaczyna się wielkie polowanie !!! Oczywiście efekty polowania mogą być różne. Ale myślę, że mamy w sobie dość siły, aby naszej kampanii nie skończyć przeciw przypadkowej jaszczurce jak w poniższym tekście:

Opuszczasz szkołę, by zgładzić smoka I uratować świat Ale, niestety nie ma już smoków. Przynajmniej w twoim sąsiedztwie. Kończysz więc kampanię przeciw przypadkowej jaszczurce. Sprowadźcie nam smoki !!!


 

Komentarze (10)
Czego pragną kobiety ?
 Oceń wpis
   

Oczywiście, tyle pragnień kobiecych dusz ile ziarenek piasku na pustyni, niemniej przepis na „maleńkie zadowolenie” ukochanej kobiety jest prosty jak koński włos i nie trzeba mieć umiejętności i uroku Pascala Brodnickiego, a jedynie odrobinę wyobraźni, żeby go sprawnie wyczarować.

Potrzebne nam będą :

1 księżycowy wieczór

1 ukochana kobieta

1 posprzątany pokój

(wiemy doskonale, że Bóg stworzył Cię do wyższych celów i co najmniej podboju świata, miasta lub okolicy, tym bardziej jednak w kontekście przyszłych dokonań na miarę Napoleona, zrobi na nas wrażenie fakt wygranej batalii z wrodzonym bałaganiarstwem)

1 płyta z romantyczną, nastrojową muzyką

(dla pewności haevy metal to nie jest romantyczna muzyka)

1 wygodna kanapa

(wygodna nie znaczy zapadająca się ze starości z wysiedzonymi grajdołkami w które się wpada)

2 lampki dobrego, francuskiego wina

(piwo ma zdecydowanie gorszy PR jeżeli chodzi o budowanie romantycznego nastroju)

2 desery czekoladowe lub jakieś bardzo dobre, czekoladowe ciastka ze swojskiej cukierni

5 mandarynek

½ arbuza

1 ananas

3 pomarańcze

3 truskawki

5 pachnących imbirem lub wanilią świec

(lub po prostu świec jeżeli wanilia z imbirem Cię przerasta - generalnie są do kupienia w każdym większym centrum handlowym, które omijasz szerokim łukiem)

3 świeże, czerwone róże w wazonie

bardzo, bardzo dużo wolnego czasu ...

(czyli wyłączamy komputerek, telewizję i komórkę)

Sposób przyrządzenia :

Gdy już samodzielnie posprzątasz pokój, wez baardzo długą kąpiel swej osoby, załóż najbardziej wyprasowaną koszulę jaką masz w szafie i czyste, koniecznie niedziurawe, skarpetki. To ważne – taka mała dziurka w skarpetce naprawdę potrafi popsuć nam cały nastrój i zamiast myśleć o Tobie będziemy myślały o niej, a chyba nie chcesz takiej konkurencji. Następnie skrop się łądną, najlepiej markową perfumą. Na prawdę potrafimy docenić dobre i miłe zmysłom zapachy spod pachy, które utrzymują się dłużej niż ustawa przewiduje.

Obierz ze skórki pomarańcze i mandarynki. Ananasa dokładnie obierz z twardej skóry i pokrój w plastry grubości centymetra. Wydłub miąższ z arbuza. Pokrój w drobne kosteczki. Następnie wszystkie owoce i desery/ ciastka poukładaj w ładne miseczki ( ładne oznacza umyte i niewyszczerbione) i ustaw na stole. Zgaś światło i w 4 punktach pokoju oraz na stole zapal świece. Włóż róże do wazonu. Włącz muzykę.

Następnie zaproś do pokoju ukochaną kobietę. Kobietę należy ze spokojem unieść do góry, następnie przenieść do pokoju i powolutku posadzić na kanapie. Gdy wszystko jest już gotowe, podaj jej kieliszek wina, przytul się do niej i słuchaj. Czasem tylko o to nam chodzi ...



Komentarze (53)
Nasza klasa
 Oceń wpis
   

"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota, chociaż co do pierwszego nie mam pewności" (Albert Einstein)

Bolesna to prawda, kiedy to niektórym użytkownikom naszego forum wydaje się, że są specami od internetowych machlojek na miarę Kevina Mitnicka. Nie, nie zrobię kolejnego wywodu na temat tanich numerków i nieetycznej reklamy!Nasza klasa wymaga powściągliwości w wypowiadaniu słów zaczynających się na niektóre litery...

Największą krzywdę może jednak wyrządzić człowiekowi jego własna próżność! O tym nie raz przekonali się użytkownicy społeczności internetowej Nasza klasa! Że przytoczę tylko przykład siostry Pawulon oraz grupy policjantów ze Śląska, którzy umieszczając swoje profile na Naszej klasie zostali rozpoznani przez swoich mafijnych współpracowników. Co więcej, chwalenie się drogim samochodem i świetnie urządzonym mieszkaniem na stronie największej bazy danych w Polsce to już szczyt głupoty! Ale gdy głównym motywem jest zaspokojenie tej ludzkiej słabości i pokazania starym znajomym z przeszłości : Patrzcie jak mi  się powodzi!  -  to na bok odsuwamy wszelkie potencjalne zagrożenia a rozsądek zostaje niemalże uśpiony!Ta baza danych to ostatnio też nowe narzędzie rekrutacji stosowane przez headhunterów!

I właśnie tutaj siła i przewaga leży po stronie anonimowego forum dyskusyjnego. Jeżeli jesteś zwykłym i anonimowym użytkownikiem forum, odkrywasz swoją twarz w stopniu takim jakim tylko chcesz. Tu nie musisz nikogo udawać, wymyślasz sobie pseudonim i za nim chowasz siebie, nie udajesz bogacza, którym nie jesteś, pokazując innym zdjęcie domu kuzynki, nie chwalisz się chłopakiem, którego nie masz umieszczająć zdjęcie kumpla, nie przesadzasz wrzucając zdjęcie w białej sukni aby dobić wszystkie stare panny i nieopatrznie zdenerwować męża!Nie masz tej presji,  co pomyślą o Tobie inni, jak wypadłaś, jakie wywarłaś wrażenie!Tu na forum wszyscy są równi!

Kiedy wchodzisz na forum i widzisz jak ludzie odkrywają siebie, mówią o swoich słabościach, problemach, chorobach, kiedy próbujesz im pomóc znaleźć jakieś rozwiązanie, wspierasz dobrym słowem kogoś kto jest gdzieś daleko, kogo może nigdy nie poznasz osobiście, ale ile radości sprawi Ci gdy na forum podziękuje Ci za słowa wsparcia. Czy to ma taką samą wartość jak komentarz na Naszej klasie: Masz przystojnego męża! - wypowiedziany z grzeczności , przez koleżankę z podstawówki, której wcale nigdy nie lubiłaś?

Czy widzicie różnicę- tam gdzie ludzie są anonimowi, są skłonni do szczerości i otwartości. W społecznościach nie mających charakteru anonimowości niestety pozują.

Nasza klasa, klasa Netkobiet skupia właśnie tych, którzy chcą odsłonić swoje ludzkie oblicze, swoje prawdziwe ja, pomagać innym i dzielić się swoimi troskami, wyrażać swoje opinie a czasem nawet dyskutować o polityce. Pozerstwa nie lubimy, spamerów tępimy.Wciąż wierzymy w to, że człowiek jest z natury dobry!

 

Komentarze (1)
Ostrożnie? Pożądanie?
 Oceń wpis
   

Dziś będzie słów kilka o molestowaniu naszej Netkobiety przez miłośników „taniego numerku” z szybką reklamą.

Nie powiem, nie uważam sie za kogoś kto pozjadał wszystkie e-piarowe rozumy i wie najlepiej co w „e-piarowej trawce” donośnym barytonem grzmi i narzuca sznyt, a co popiskuje tylko cieńkim sopranikiem wlokąc się z tyłu reklamowej karawany i kopiując cudze, nieudane pomysły. Niemniej pluralizm możliwości promowania siebie i swoich produktów w sieci zdaje się przerastać kreatywność niektórych ortodoksyjnych wyznawców kołtuńskiej dewizy „wrzucę komuś na stronę linka i się trochę polansuje”. Denerwuje mnie coś tak mało oryginalnego i bez krztyny polotu, dlatego takie zachowania będziemy tępić na naszej Netkobietce jak komary w lecie.

Dobra reklama jest KREATYWNA i budzi pożądanie. Jest idealnie sprofilowana, przyjemna dla naszych zmysłów, budzi w nas pozytywne emocje i zagnieżdża się w naszej pamięci. Reklama, która nas denerwuje, której nie możemy się pozbyć, albo której nie możemy zamknąć najczęściej także zapada nam w pamięci. Tyle tylko ,że konotowane są w związku z nią wyłącznie negatywne skojarzenia. Ma to dla reklamodawcy skutki brzemienne – rodzi się w nas dziecięca przekorność.

Niby jest to sprawa oczywista – jednak niektóre agencje reklamowe zupełnie nie przyjmują tego faktu do wiadomości w planowaniu swoich działań marketingowych w sieci. Pewnym, przyszłościowym rozwiązaniem wydaje się targetowanie behawioralne, ale wątpię, że zatrzyma to falangę nietrafionych manewrów zbiorowych, lub popisów solowych niewydarzonych fascynatów szybkich numerków.

Gwozdziem do trumny każdej reklamy jest banalność i nuda. A tego ci u nas w sieci niestety dostatek. Nie wiem, czy dożyjemy czasów kiedy reklama w sieci osiągnie taki poziom, że będzie trzeba umieszczać napisy ostrzegające przed jej „zgubnym” i zwodniczym wpływem, ale nadzieja umiera ostatnia.


 


 

Komentarze (1)
1 | 2 |
O mnie
Netkobiety
Netkobiety.pl - kilka słów o Ekipie Forum :)
Najnowsze wpisy
2009-03-17 23:33 Kryzysowa narzeczona …
2009-03-09 23:45 Sieciowe maski i maskarady - czyli o wywieraniu e-wrażania
2009-02-19 22:38 Kobiecy e-marketing ?
2008-09-13 18:54 Człowiek dwóch światów ?
2008-07-20 14:07 S@motność
Najnowsze komentarze
2009-03-19 20:31
marlowe:
Kryzysowa narzeczona …
=> Netkobiety dłuższe? Też pięknie. Sukienki także mi się podobają. Rybaczki? Cóż... :)
2009-03-18 21:28
netkobiety:
Kryzysowa narzeczona …
Dokładnie Kasiu. Jest kilka branż , które ucierpiały na kryzysie. Reszta to moim zdaniem[...]
2009-03-18 21:18
netkobiety:
Kryzysowa narzeczona …
Marlowe - w tym wiosennym sezonie najbardziej trendy mają być dłuższe spódniczki i spodnie[...]
Kategorie
Ogólne
Archiwum
Rok 2009
Rok 2008